poniedziałek, 8 lipca 2013

Prolog

30.06.2013.godz.14:17 "Dzień przeprowadzki"
Pakuję własnie ostatnią walizkę, rozglądam się po pokoju w poszukiwaniu czegoś o czym mogłam zapomnieć."Nie, niczego nie zapomniałam. Spakowałam wszystko"mówiłam sobie w głowie. Zapięłam walizkę a wraz z przesuwaniem zamka po policzku spłynęła mi łza. Jedna. Samotna. Łza. "Kim teraz będę?Kogo poznam?Jak się będę czuła w nowym otoczeniu?" Te i wiele innych pytań miałam teraz w głowie. Nie wiedziałam co począć , straciłam wszystko co miałam. 
Schodzę po schodach , podchodzę do ojca i razem wychodzimy z domu i jedziemy na lotnisko.W drodzę myślę o tym jak wszystko łatwo przemija , rodzina "szczęśliwa rodzina" , chłopak, masa przyjaciół ." Kurde jak w jednej sekundzie mogłam to wszystko stracić ? " Rozumiem , że matka miała nas w głębokim poważaniu , ale czy nie mogła inaczej tego załatwić ? Iść na terapię, do psychologa ? Porozmawiać z tatą ? Nie , ona musiała znaleźć sobie innego faceta. Dziś już nie czuję tej więzi , nie kocham jej lecz nienawidzę. Jest dla mnie nikim , nie chcę jej już nigdy widzieć na oczy. Wszystko spieprzyła ! Zniszczyła życie moje, mojego taty i mojego rodzeństwa. 
Wchodzę do samolotu , ogarniam wszystko spojrzeniem.
Kochana mama z synkiem i mężem , dalej starsza pani , gdzie indziej ... 
przystojny chłopak który patrzy wprost na mnie. Tonę w jego spojrzeniu , ma takie piękne hipnotyzujące oczy, dzięki nim zapominam o wszystkim co dzieje się dookoła mnie. 
Moje rozmyślenia przerywa głos stewardessy ,która każe usiąść na miejsach i zapiąć pasy oraz życzy wszystkim miłej podróży.
Szukam swojego miejsca, którym okazuje się by fotel tuż obok tego chłopaka. Uśmiecham się delikatnie i siadam obok niego. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz